Szłam szybko przez korytarz. Po drodze potrąciłam kilka osób, kilka trąciłam łokciem. Niektórzy odwracali się i coś za mną wołali, najprawdopodobniej zebrałam kilka obelg, ale nie słuchałam ich, nie chciałam. Teraz chciałam tylko dojść jak najszybciej do szatni, zabrać swoje rzeczy i wyjść. Gdy już opuściłam budynek szłam wolno, wpatrując się w nierówny chodnik. Kiedy byłam już pod domem, stanęłam, poczułam wielką gule w gardle. Musiałam w końcu powiedzieć mamie i poprosić o....tak właściwie to o co? Co może mi poradzić? I tak ma za dużo kłopotów. Nie mogę niczego od niej chcieć.
Weszłam. Nie chciałam z nikim teraz rozmawiać, więc szybkim krokiem szłam do swojego pokoju. Niestety w nim, na łóżku siedziała mama.
- Gdzie byłaś tak długo? - zapytała troskliwie.
- W szkole - odpowiedziałam.
- Zajęcia skończyłaś prawie 2 godziny temu.
- Spacerowałam.
- Connie, czy coś się dzieję? Ostatnio zachowujesz się inaczej. Jesteś smutna, ciągle się zamyślasz. Mogę Ci jakoś pomóc? A może wyjdź gdzieś, spotkaj się z przyjaciółmi.
- Mamo, ja.... - chciałam powiedzieć, że nie mam przyjaciół. Powstrzymałam się. - Nic się nie dzieje. Po prostu ostatnio mam dużo nauki i nie mam czasu wychodzić. Trochę mnie to przytłacza. Po egzaminach wszystko wróci do normy, uwierz mi. - Okłamałam ją i nawet samą siebie.
Odeszła. Chyba przeczuła, że nie jestem z nią szczera.
Leżałam na łóżku i czytałam książkę, jednak nie mogłam się skupić.
- To musi kiedyś się skończyć. Czy mogę coś z tym zrobić? Nie mogę obarczać problemami bliskich. A może to tylko moja wina i nie można tego naprawić? Tak mam racje. Sama sobie na to zapracowałam, bo jestem beznadziejna i...
Rozmyślania przerwał mi szept mamy:
- Znowu to samo. Connie pewnie dlatego się martwi. Zrozum, że nas ranisz.
Męski głos odpowiedział głośno:
- Daj mi spokój kobieto. Lepiej ugotuj jakiś obiad, bo jestem głodny.
- Ehm, już nie mam na nic siły.
- Do niczego się nie nadajesz, nawet głupiego obiadu nie potrafisz zrobić.
Teraz usłyszałam krzyk, przez który aż podskoczyłam.
- Jeżeli jesteś taki inteligentny i samodzielny to sam sobie rób to jedzenie!
Zaszlochała i trzasnęła drzwiami do sypialni.
Wyszłam z pokoju. Był już w kuchni.
- Co Ty robisz? - zapytałam z wyrzutem.
- Nie widzisz? Kanapki. Matka już nic nie umie i ma do mnie o to żal. - poczułam smród wódki.
- Przecież doskonale wiesz, że jej nie chodzi o to! Wracasz codziennie pijany! - krzyczałam - Tato...co ja mówię, przecież Ty nie jesteś moim tatą. - powiedziałam ze smutkiem w głosie - Nienawidzę Cię za to co z nami robisz! - znów podniosłam głos - Nie potrafisz docenić ile mama dla Ciebie poświęca!
- Nie jestem tu wam potrzebny - wziął kurtkę i wyszedł.
Patrzyłam na drzwi. Za mną stanęła mama.
- Córciu, nie musiałaś tego robić. Dziękuję Ci.
- Musiałam. Nie pozwolę, żeby tata tak Cię traktował.
- Eric chce dobrze, po prostu nie potrafi wyjść z nałogu.
- Jeżeli zależałoby mu na nas to poszedłby na jakąś terapię. Nie wierzę, że jesteś taka naiwna - warknęłam i odwróciłam się.
- Connie skarbie...
Już nie słuchałam, poszłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko i zaczęłam wyć w poduszkę.
Gdy już się uspokoiłam wyszłam i poszłam w kierunku sypialni rodziców.
- Przepraszam. Nie chciałam być niegrzeczna.
- Nic nie szkodzi.
- Czemu się nie rozwiedziecie? - bezczelnie zapytałam.
- Potrafiłabyś żyć bez taty? - odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- Ja nie mam taty! - krzyknęłam. - Przepraszam. - opanowałam się.
- Nie możesz tak mówić. Kocham go. - spuściła głowę
- Mamo, muszę Ci coś powiedzieć. - powiedziałam cicho. - Mam problemy w szkole.
- Nie idzie Ci nauka? Przecież tyle czasu spędzasz przed książkami.
- Nie o to chodzi. Nie akceptują mnie. - wymamrotałam.
Rozmawiałyśmy długo, a mama zdecydowała, że od września zmienię szkołę. Byłam zadowolona.
Taty nie było już 3 dni. Kiedy wróciłam ze szkoły mama kończyła rozmowę przez telefon:
- Dziękuję za informacje, do widzenia.
- Jest coś do jedzenia? Jestem straaasznie głodna.
- Connie, tata jest w szpitalu, miał wypadek.
Upuściłam plecak.
XXXXX
Mam nadzieję, że moje opowiadanie spodoba wam się. Przepraszam za błędy, ale nie chciało mi się sprawdzać ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz